czwartek, 25 lutego 2016

12. Torn Apart

Wszedłem do swego hotelowego zamykając z trzaśnięciem drzwi. Cały czas z moich ust wybiegały przekleństwa i nie potrafiłem przestać. Nie w stosunku do Amy, chociaż ta cała sytuacja już i tak dawała mi w kość. A przecież obiecałem jej jednocześnie, że będę jej przyjacielem, koniec kropka. A teraz zebrało mi się na przekonywania jej do tego co ona czuje? No litości. Sam byłem sobie winien. Cholera jasna, widziałem przecież, że sama do mnie ciągnie, a jednocześnie przecież był jej mąż. Co za chora sytuacja!
Jeszcze się wysrała Su z tym sms. W sumie spodziewałem się, że będzie chciała mnie zabić za to zniknięcie, ale bez przesady aby nazywała Amy dziwką. Zdawało mi się, że ciągnę dwie sroki za ogon i przez to nic mi się nie udawało. Miałem do wyboru zakłamany świat w którym królową była Su lub też ten, w którym naprawdę kochałem pierwszy raz w życiu jakąś kobietę i była w nim zamężna Amy.
Niby nowy rok, nowy ja i sranie w banie, a z każdą minutą gdy wpatrywałem się w sufit miałem już serdecznie dość tego co szykuje dla mnie nowy rok. Słyszałem jedynie szum w tyle głowy, byłem zbyt otępiały bym mógł go jakkolwiek przypisać.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Jęknąłem nie chcąc nikogo widzieć na oczy. Miałem szczerze dość i zbierałem siły by na nowo móc stanąć twarzą w twarz z Amy. Pukanie się nasiliło.
- Kurwa...- wstałem podciągając się na rękach i podszedłem do drzwi. Za progiem stał Tobie, grubszy rudowłosy mężczyzna. Najlepszy przyjaciel.
- Nie tym razem.- zaśmiał się wchodząc do pokoju bez pytania. Typowe dla niego.
- Jeszcze ciebie tu brakowało.- zamknąłem drzwi bezsilnie.
Zastanawiałem się jakim cudem rudzielec zjawił się w moich progach tak dalekich od miasta w którym oboje mieliśmy domy.
Tobie spojrzał na mnie jednak z tym sowim przebiegłym spojrzeniem, a na ustach pojawił się uśmieszek.
- Zaraz mi podziękujesz za wszystko co ci powiem.- klasnął w ręce jakby właśnie miał mi sprzedać największą plotkę świata. Usiadłem bezsilnie na krześle chowając twarz w dłonie.
- Co znowu wymyśliłeś?
- Chodzi o Amy... to co powiem rozwieje wszystkie twoje problemy.
Uniosłem głowę aby spojrzeć na niego. Jakim cudem i o co mu chodzi? Owszem Tobie był świetnym informatykiem i właśnie to dzięki niemu odnalazłem Amy. Nie sądziłem, że jeszcze szuka o niej informacji.
Zapadła cisza, bałem się zadać pytanie, co jeśli odpowiedź by zmieniła to wszystko w jeszcze bardziej zagmatwaną sprawę. I znów słyszałem ten szum. Zmarszczyłem brwi.
- Ty puszczasz wodę?- zapytał Tobie patrząc w stronę drzwi od łazienki.
- No co ty...-jęknąłem. A więc może ten mój szum to nie błąd w mózgu czy nerwy. Tobie ruszył powolnym krokiem do łazienki i otworzył drzwi na oścież.
W środku stała Su w ręczniku.
Oczy zrobiły mi się wielkie, a z zaskoczenia zabrakło mi słów. Nie rozumiałem co ona tu robi. Przyjaciel spojrzał na mnie, sprawdzając czy coś wiem o jej obecności. Potrafił wyczytać moje emocje z twarzy.
- Hej chłopaki!- zaćwierkała słodko Su rozczesując długie rude włosy.- Kochanie wreszcie wróciłeś!- rzuciła w moją stronę niczym ukochana żona czekająca na męża. Przeszły mnie niemiłe dreszcze po plecach.
- Co ty tu robisz?!- wstałem z miejsca. Tego było już za wiele, całą noc do mnie dzwoniła i wysyłała sms, a teraz to?
- No jak to co? Przecież nie wiedziałam gdzie jesteś... postanowiłam na ciebie tu zaczekać. Myślałam że się ucieszysz.- wyszła z łazienki kierując się w moją stronę. Tobie patrzył na to wszystko oniemiały. Zdałem sobie sprawę, że to wszystko idzie w dziwną stronę. Wszystko nabierało chorego wydźwięku.
- Ale ja ciebie nie chce.- powiedziałem odpychając ją od siebie. Spojrzała na mnie przebiegle.
- Co? Mocno ci wyciągnęła chuja, że teraz ci zaćmiło umysł?
- Słucham?- zmarszczyłem brwi, nie wierzyłem, że tak potrafiła się odezwać zwłaszcza względem Amy
- Pieprzona wdówka, te to mają usta jak odkurzacz.- zaśmiała się rudowłosa. Chciałem przywołać ją do porządku, nie pozwolę nikomu obrażać kogoś kogo kocham zwłaszcza jeśli to nie jest prawda. Jednak pewne słowo wróciło do mnie z opóźnieniem.
- Wdówka?- niemal zadławiłem się tym słowem.- Co ty kurwa znowu pierdolisz?- podniosłem ton wkurzony. Wiedziałem, że Su jest wstanie wymyślić największą plotkę byle obrzydzić mi Amy. Ona jedynie uśmiechała się chytrze zagryzając dolną wargę.
- Co, nie powiedziała ci, że jej mężuś jest już zimny i jedzą go robaki?- zakpiła.- A jednak nie jest tak prawdomówna jakbyś chciał aby była?- zapytała podchodząc do mnie. Byłem w szoku i walczyłem z myślami. Czułem się jakbym był po za tym wszystkim co odbywało się w pokoju hotelowym.
- Ehem...- odchrząknął Tobie zwracając na siebie moją uwagę. Był poważny, a jego uśmiech zniknął.
- To nieprawda co ona mówi...- mówiłem przekonany, jednak mina przyjaciela wyrażała jedno. Przekląłem na cały pokój, a Su wybuchła śmiechem.
- Chciałem ci to powiedzieć...- rudowłosy się obwiniał o zaistniałą sytuację. Nie chciałem już nic słyszeć. Miałem dość. Dlaczego Amy nic mi nie powiedziała? Co do cholery siedziało jej w głowie? A mnie nazywała kłamcą?! Miałem dość, serdecznie dość.
- Wypierdalać! Już!- wskazałem tej dwójce drzwi. Su nie przeszkadzało że wychodzi w ręczniku na hol, wręcz przeciwnie wciąż się uśmiechała. Tobie podszedł do mnie.
- Nie wkurzaj się tak.. zwłaszcza na Amy...- prosił. Nie chciałem go słuchać.
- Wyjdź.- mówiłem przez zaciśnięte zęby.


Zapraszam do komentowania.

1 komentarz:

  1. Ja WIEDZIAŁAM, że z jej mężem jest coś nie tak. Ja już Ci powiedziałam, co myślę o Su, więc powtarzać się nie będę 😂
    Dziękuję za rozdział ❤ i wgl ten tytuł taki jghdsf

    OdpowiedzUsuń