Patrzyłem na jej zapłakaną twarz i czułem się jak największy idiota na tym świecie. Miałem czelność osądzać ją o oszukiwanie mnie, nie biorąc pod uwagę powodów. Zaledwie niedawno straciła swego męża, osobę którą kochała. Wiedziałem, że go kocha, zbyt dobrze mi to zaznaczała kiedy jeszcze osobiście się nie znaliśmy. Byłem durny myśląc, że jest ona gotowa na romans będąc mężatką. Miałem ochotę wyrwać sobie włosy z głowy i wszystkich innych miejsc gdzie się one znajdowały.
Byłem dupkiem.
Zapomniałem na chwilę jakiej kategorii kobiety była Amy.
Cholera jasna.
W dodatku to co wyrządził jej w życiu mąż. Zaatakował ją? Nożem? Co za chory skurwiel. Popełnił samobójstwo jeszcze bardziej raniąc Amy. Pieprzony egoista! Sam nie wiedziałem co lepsze byłoby czy to, że zmarł, czy to aby żył.
Cholera jasna...
A Tobie mówił, że to wszystko ułatwi. Chuj, a nie ułatwi. Albo po porostu miałem klapki na oczach.
Nie no bez jaj, widząc w takim stanie Amy jak mogłem myśleć o tym, że teraz łatwiej będzie mi ją zdobyć?
Cholera jasna!
Usiadłem obok niej na ziemi nie patrząc na nią, wplotłem palce we włosy. Sam nie wiedziałem co mam teraz z sobą zrobić. Moje oskarżenia były bezpodstawne. Kochałem ją i nie miałem prawa mieć do niej żal, że tęskni za zmarłym mężem. Jednak gdzie w tym wszystkim ja?
Poczułem jej dłoń na swoim przedramieniu. była zimna. Uniosłem głowę aby na nią spojrzeć. Klęczała przede mną zapłakana. Jęknąłem widząc ten widok.
- Prze...przepraszam... ja nie chciałam cię oszukiwać. Naprawdę... Nie ciebie.-mówiła to jąkając się. Złamała we mnie wszystko, znów kolejny raz łamała wszystkie moje zasady, dziwne życie... wszystko. Pustka w głowie jedynie kazała mi ją mieć przy sobie i bronić przed światem. Złapałem ją za biodra przyciągając do siebie. Przytuliłem Amy mocno do siebie, chowając w ramionach. Poczułem jej mokre policzki przez materiał bluzki. Moja wina, że doprowadziłem ją do płaczu.
Milczeliśmy długo, nie chciałem liczyć minut, najważniejsze było dla mnie aby się uspokoiła. W końcu jej oddech stał się spokojny, wręcz monotonny. Chciałem się jakoś poprawić ale wtedy zdałem sobie sprawę, że zasnęła w moich ramionach, a całe jej ciało jest wiotkie. Osunęła mi się nieco na kolana. Widziałem jak ma spokojną twarz, jednak podpuchnięte oczy od płaczu.
Pogładziłem jej policzki dłonią aby ją obudzić. Wtuliła się najpierw we mnie bardziej, jakby chciała się uchronić przed otwarciem oczu, dopiero po chwili mogłem spojrzeć w jej niebieskie tęczówki. Było widać, że zapomniała gdzie jest.
- Choć, zabiorę cię do domu.- szepnąłem całując ją w czoło.
Odprowadzałem ją pod drzwi w milczeniu. Kuśtykała obok mnie, jakby zawstydzona prawdą jaką mi powierzyła. Przy drzwiach, które otwarła poczułem że to tak wisieć w powietrzu nie może.
- Nie wiem co ci Su naopowiadała ale nie ma żadnego ślubu. Pewnie chciała ci z zazdrości dopiec... czy co.- wytłumaczyłem w końcu się odzywając.
Spojrzała na mnie z delikatnym uśmiechem, jednak oczy pozostały smutne.
- Nie ma czego mi zazdrościć.- stwierdziła wzruszając ramionami.
- Serio? - zapytałem nie wierząc jej.
- Jesteś jej chłopakiem, ma ciało modelki, pewnie miliony na kącie.- zaczęła wymieniać opierając się o framugę drzwi.
- Po pierwsze nie jestem jej chłopakiem. Już nie. Jej po prostu trudno zrozumieć że to koniec... A po drugie, to ciebie kocham.- nie wiedziałem czy mówić to Amy, przecież niedawno wyjawiła mi swój sekret. Musiałem jednak dać jej do zrozumienia, że to co przeszła nie zmienia moich uczuć do niej. Uciekła spojrzeniem, jednak widziałem jak pojawiają się na jej policzkach rumieńce.
- Przepraszam... jeśli to nie czas...
- Nie- przerwała mi, wzięła głęboki oddech aby spojrzeć mi w oczy.- Po prostu nie wiem co o tym myśleć.- zamyśliła się na chwile patrząc w nieznany mi punkt.- Wiem jedno... potrzebuje cię i tęsknie kiedy cię nie ma. Nie wiem... nie obiecuje... Po prostu... Wybrakowane, przeterminowane produkty tak mają.- chciała zażartować, jednak znów posmutniała. Pokiwałem głową z niedowierzaniem jakie brednie plecie i znowu ją do siebie przytuliłem.
- Idź spać bo głupoty mówisz.- spojrzałem na nią i posłałem oczko.
- A ty?
- Mnie się tak szybko nie pozbędziesz.- zaśmiałem się poruszając do niej brwiami w dwuznaczny sposób. Złamało to jej smutek i sama się uśmiechnęła odsuwając ode mnie.
- Biorę to za obietnicę i groźbę.- wytknęła mi dźgając mnie palcem w brzuch. Udałem, że mnie to strasznie boli.
- Idę już...- powiedziałem zapinając na powrót kurtkę.
- To idź.- odpowiedziała w oczywisty dla siebie sposób na przekór mi. O to cwaniara, a myślałem że chociaż mi zaproponuje kawę, poprosi abym został. Zmierzyłem ją wzrokiem próbując nie wybuchnąć śmiechem. Założyła ręce na piersi robiąc to samo ze mną.
- Czemu nie idziesz?- zapytała z drżącymi kącikami ust.
- Czekam...- odpowiedziałem jakby to było oczywiste.
- Na...?
- Abyś się ze mną pożegnała.- i nadstawiłem nieco policzek. Ona stuknęła się w czoło jakby o czymś zapomniała.
- A racja! To dobranoc!- rzuciła słodko i ruszyła za próg zamykając za sobą drzwi. Stanąłem jak wryty.
- Serio?- nie wierzyłem w to co właśnie się zadziało. Cisza panowała na korytarzu. Rozejrzałem się dookoła jakbym był w ukrytej kamerze. Serio?!
Uchyliła nieco drzwi mając włożony łańcuch. Przez szparkę widziałem ją roześmianą, jednak walczyła o to aby być poważna.
- Przecież to nie randka abym musiała dawać ci buziaka na dobranoc.
- Czyli liczysz na randkę? Ha mam cie!- złapałem ją za słowo tak jak ona pierwsza mnie. Uśmiech zeszedł jej z ust.
- Co? Ja? Nie.. Sebastian to nie tak...
- Jesteśmy umówieni!- rzuciłem posyłając jej całusa przez tą szparę w drzwiach i niczym zwycięzca powolnym krokiem ruszyłem korytarzem jej kamienicy. Usłyszałem jak otwierając się drzwi, a Amy wychodzi.
- Jesteś okropny!- rzuciła do mnie z daleka. Odwróciłem się i szedłem tyłem.
- A ty przeterminowana! 1:1- puściłem do niej oczko. Wywróciła oczami mając uśmiech na twarzy. Tak, w takim stanie mogłem ją spokojnie zostawić samą w mieszkaniu.
Taką chciałem ją pamiętać.
Zapraszam do komentowania! :)
:-D
OdpowiedzUsuńTen tytuł 😂
OdpowiedzUsuńNowe rozdziały to idealny sposób na oderwanie się od tego, co muszę zrobić
Taka idealna wymówka na chwilę odetchnienia
I jakże przyjemna 😁
Cieszę się że moje opowiadanie jest idealnym zlepkiem słów w twojej przerwie od obowiązków ;)
Usuń